Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 listopada 2016

Co powinno się znaleźć w umowie o przygotowanie strony internetowej?

Umowa o przygotowanie strony internetowej należy do umów nienazwanych, co oznacza, że strony mogą swobodnie kształtować jej treść. Niemniej, zwykle przybiera ona postać umowy o dzieło, uregulowanej w przepisach art. 627 – 646 Kodeksu cywilnego. Jej istota sprowadza się bowiem do osiągnięcia określonego rezultatu, efektu, jakim będzie wykonanie konkretnej strony internetowej. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby umowa taka zawierała w sobie także elementy stosunku zlecenia, np. w sytuacji, gdy wykonawca strony zobowiąże się do administrowania nią. Co istotne, przy konstruowaniu umowy tego typu należy wziąć pod uwagę nie tylko przepisy Kodeksu cywilnego, ale również przepisy Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. 

W pierwszej kolejności, podobnie jak w każdej innej umowie, konieczne będzie dokładne oznaczenie stron, obejmujące aktualne dane osobowe, w tym teleadresowe, umożliwiające ich identyfikację. Nie należy zapomnieć o wpisaniu daty zawarcia umowy, mającej bardzo istotne znaczenie nie tylko przy określaniu terminów wykonania wzajemnych zobowiązań umownych, ale także ze względu na instytucję przedawnienia oraz ewentualną gwarancję prawidłowego wykonanie dzieła. 

W celu uniknięcia nieporozumień na tle prawidłowości wykonania strony internetowej zgodnie z zamówieniem, należy sprecyzować przedmiot umowy w sposób możliwie najdokładniejszy. Strony powinny precyzyjnie opisać wygląd i funkcjonalność przyszłej witryny. Wskazane jest wprowadzanie załączników do umowy zawierających dokładny spis elementów, funkcji i grafik, które mają znaleźć się na stronie internetowej, nazw oraz rodzajów zakładek, podstron, administratorów wraz z ich uprawnieniami itp.

Niezwykle ważne jest dokładne oznaczenie poszczególnych obowiązków stron oraz dokładne ustalenie terminów na ich wykonanie. Mowa tu oczywiście przede wszystkim o terminach na oddanie strony internetowej do użytku przez wykonawcę oraz uregulowanie wynagrodzenia przez zamawiającego. Oznaczenie w umowie terminów jest o tyle istotne, że umożliwia zastosowanie ewentualnych sankcji lub instrumentów wymuszających wykonanie określonej czynności. Poza tym warto ustalić także m. in. kto ma przygotować teksty na stronę, kto ma dostarczyć grafiki, zakupić domenę. Dobrze napisana umowa powinna zawierać zobowiązania twórcy strony internetowej do wydania zamawiającemu wszystkich elementów do prawidłowego funkcjonowania strony. Będą to przede wszystkim loginy, hasła, umożliwiające administrowanie witryną.

Obowiązkowym elementem umowy o wykonanie strony internetowej jest klauzula przenosząca majątkowe prawa autorskie, chyba że strony zdecydują się jedynie na udzielenie licencji tj. zezwolenia na korzystanie przez zamawiającego ze strony internetowej przy zachowaniu przez jej wykonawcę majątkowych praw autorskich. W tym miejscu należy także wskazać pola eksploatacji dzieła (tj. formy, w jakich dzieło może być wykorzystywane) oraz ewentualną zgodę na niektóre modyfikacje dokonywane w obrębie strony przez zamawiającego.

Pozostając na gruncie prawa autorskiego, w umowie o przygotowanie strony internetowej warto zadbać także o złożenie przez osobę dostarczającą materiały wykorzystane do tworzenia strony (grafika, tekst) oświadczenia o posiadaniu do tych materiałów wyłącznych praw autorskich. Oświadczeniu powinno towarzyszyć przyjęcie nieograniczonej odpowiedzialności materialnej na wypadek, gdyby ktoś skutecznie wystąpił z roszczeniem dotyczącym tych materiałów. 

Oczywiście do uregulowania pozostaje także kwestia wynagrodzenia, jego wysokości, sposobu i terminu zapłaty. Warto zaznaczyć, że strony mogą określić wynagrodzenie zarówno w formie ryczałtowej (co zwykle będzie najkorzystniejszym rozwiązaniem dla zamawiającego, ponieważ nie poniesie żadnych dodatkowych kosztów), jak i poprzez ustalenie stawki godzinowej (gdy koniecznie okaże się wprowadzanie licznych zmian w toku wykonywania strony internetowej). 

W każdej umowie tego typu należy też dookreślić możliwość zgłaszania uwag do sposobu wykonywania strony internetowej, obowiązek dokonania poprawek przez wykonawcę czy też obowiązek akceptacji w określonej formie otrzymanego przez zamawiającego dzieła. 

Strony mogą rozważyć umieszczenie w umowie postanowień dodatkowych, w zależności od rozmiarów strony internetowej, złożoności projektu oraz chęci zabezpieczenia swoich praw. Wśród tych postanowień mogą pojawić się m. in. kary umowne za niewykonanie dzieła bądź jego poszczególnych etapów w oznaczonym terminie czy też prawo do odstąpienia od umowy. 

W praktyce można także spotkać zapisy umowne dotyczące zobowiązania zamawiającego do zamieszczenia w widocznym miejscu (np. w stopce strony internetowej i każdej podstrony), informacji o twórcy strony, także w postaci graficznej. Należy mieć świadomość, że oznaczenie utworu wchodzi w zakres osobistych praw autorskich twórcy. Dlatego też, jeśli zamawiający nie chce, aby takie oznaczenie widniało na stronie internetowej, wykonawca ma prawo żądać dodatkowego wynagrodzenia za usunięcie informacji o twórcy. 

Nie należy oczywiście zapomnieć o podpisach stron zawierających umowę (bądź też osobach je reprezentujących) złożonych pod umową. 

Katarzyna Sobczak
prawnik

piątek, 24 maja 2013

Jak skonstruować politykę prywatności?

W jednym z wcześniejszych postów (kliknij tutaj), doradzałam, jak przygotować regulamin na stronę internetową sklepu i kiedy w ogóle jest on obowiązkowy. Dziś parę słów odnośnie tzw. polityki prywatności. 

Przede wszystkim warto podkreślić, iż w przeciwieństwie do regulaminu, który w pewnych przypadkach bywa obowiązkowy, polityka prywatności nie jest dokumentem obowiązkowym. Swoista moda na publikowanie polityki prywatności wzięła się zapewne z serwisów anglojęzycznych. Czym jest bowiem polityka prywatności? Niczym innym, jak zestawem zobowiązań administratora strony do zgodnego z prawem przestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych. Przepisów tych i tak jesteśmy zobowiązani przestrzegać, bez względu na to, czy zobowiążemy się do tego na stronie internetowej czy też nie. Jeśli zatem dokument polityki prywatności zostanie skonstruowany w sposób niezgodny z polskim prawem, to niepotrzebnie narażamy się tylko na kłopoty prawne. W takiej sytuacji lepiej by było w ogóle nie umieszczać polityki prywatności na naszej stronie. 

Pierwszą wskazówką zatem jest skonstruowanie polityki prywatności zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Nasze obowiązki na podstawie tej ustawy, najogólniej ujmując, sprowadzają się do poinformowania osoby, której dane będą zbierane i przetwarzane, m.in. o celu zbierania danych i sposobach ich przetwarzania, o rodzajach zabezpieczenia danych oraz o prawach, jakie im przysługują w związku z przetwarzaniem ich danych osobowych. Z naszego doświadczenia wynika, iż często zapisy te są niestety nieprecyzyjne lub różnią się w stosunku do ww. ustawy (czasem nawet w szczegółach, które mają jednak olbrzymie znaczenie prawne i zmieniają sens obowiązku w sposób sprzeczny z prawem). Naraża to na zarzut naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i poważne konsekwencje z tym związane. Zgodnie z zasadą "lepiej zapobiegać niż leczyć" sprawdzamy dla naszych klientów prawidłowość przygotowanych dokumentów polityki prywatności lub sami je przygotowujemy. 

Po drugie, należy zwrócić uwagę, że choć najczęściej polityka prywatności jest osobnym dokumentem, nie ma jednak przeciwwskazań by stanowiła ona po prostu część regulaminu serwisu internetowego. 

Po trzecie popularne jest umieszczanie w polityce prywatności swoistych deklaracji np. o poważnym traktowaniu ochrony danych osobowych przez daną firmę itp. Deklaracje te nie są oczywiście zakazane, ale również powinny być skonsultowane z prawnikiem, gdyż mogą rodzić różne skutki prawne. 

Aleksandra Dalecka 
prawnik
Kontakt: blog@zdanowiczlegal.pl

piątek, 10 maja 2013

Jak skonstruować regulamin sklepu internetowego?

Przede wszystkim pod rządami obecnego prawa regulamin sklepu internetowego musi posiadać tylko podmiot, który świadczy usługi drogą elektroniczną. Definicję takich usług odnajdujemy w art. 2 pkt. 4) ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną z dnia 18 lipca 2002 roku (uwaga! ustawa ta była już kilkakrotnie nowelizowana). Zgodnie z tą definicją, świadczenie usługi drogą elektroniczną to jest wykonanie usługi bez jednoczesnej obecności stron (na odległość), poprzez przekaz danych na indywidualne żądanie usługobiorcy, przesyłanej i otrzymywanej za pomocą urządzeń do elektronicznego przetwarzania, włącznie z kompresją cyfrową, i przechowywania danych, która jest w całości nadawana, odbierana lub transmitowana za pomocą sieci telekomunikacyjnej w rozumieniu ustawy z dnia 16 lipca 2004 roku - Prawo telekomunikacyjne. Jeśli nasz sklep nie spełnia którejkolwiek z tych przesłanek, nie mamy obowiązku przygotowania takiego regulaminu. Tak będzie w przypadku większości sklepów internetowych - nasza usługa w nich polegać będzie bowiem na tradycyjnym wydaniu towaru klientowi za pomocą poczty czy kuriera, a jedynie ekspozycja oferty i wysyłanie zamówień odbywać się będą drogą elektroniczną. Sklepów, które pasują do tej definicji, będzie na razie stosunkowo niewiele - np. podlegać będzie takim rygorom sprzedaż e-booków. 

Nie oznacza to jednak, by klasycznie funkcjonujący obecnie e-sklep (sprzedaż towarów wydawanych z pomocą poczty czy kuriera), nie mógł posiadać takiego regulaminu. Jest to nawet wskazane, gdyż standaryzuje i upraszcza zawieranie poszczególnych umów z nabywcami towarów. Podstawą dla ich wprowadzania jest art. 384 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym regulamin jest jednym z rodzajów wzorców umownych, który powinien być dostępny dla klienta jeszcze przed zawarciem umowy w taki sposób, aby konsument mógł regulamin ten przechowywać i odtwarzać w zwykłym toku czynności. Prawo nie formułuje, co powinno znaleźć się w takim regulaminie, na pewno jednak nie może być on sprzeczny z obowiązującymi ustawami m.in. o ochronie danych osobowych czy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Pamiętajmy, że za stosowanie klauzul niedozwolonych możemy ponieść również konsekwencje finansowe. Najlepiej projekt regulaminu skonsultować zatem z prawnikiem. 

Jeśli zaś chodzi o regulaminy sklepów internetowych, które są obowiązkowe w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, wymagania odnośnie nich odnajdziemy w art. 8 tej ustawy. Pamiętajmy, że są to wymagania minimum i są sformułowane w sposób dość ogólny, dlatego, by ustrzec się przed wymiernymi przykrościami finansowymi, najlepiej taki regulamin byłoby skonsultować również z prawnikiem. 

Aleksandra Dalecka 
Kontakt: blog@zdanowiczlegal.pl

wtorek, 30 kwietnia 2013

Obowiązek informowania o plikach cookies i jego konsekwencje


W ostatnich tygodniach na wielu stronach internetowych możemy spotkać informacje o wykorzystywaniu przez te witryny plików cookies. Wiąże się to ze zmianą przepisów ustawy z dnia 16 lipca 2004 roku Prawo telekomunikacyjne, która od dnia 22 marca 2013 roku nałożyła na właścicieli i administratorów stron internetowych nowe obowiązki w zakresie informowania o wykorzystywaniu przez daną stronę danych zapisywanych na komputerze użytkownika. 

Plikami cookies są niewielkie pliki tekstowe, wysyłane przez strony internetowe, które odwiedzamy, zapisywane na urządzeniu końcowym. Dzięki tym plikom zapamiętywane są nasze preferencje, a przez to odwiedzane przez nas strony internetowe personalizowane są w zakresie wyświetlanych treści oraz dopasowania reklam. 

Zgodnie z nową regulacją użytkownik strony internetowej powinien wyrazić zgodę na wykorzystywanie przez tą stronę informacji zapisanych w plikach cookies (art. 173 Prawa telekomunikacyjnego). Zgoda ta może zostać wyrażona za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w wykorzystywanym przez użytkownika telekomunikacyjnym urządzeniu końcowym lub konfiguracji usługi, czyli po prostu przeglądarki internetowej. Przy czym warto zauważyć, że ustawienia te z reguły wprowadzone są jako ustawienia domyślne wszystkich najpopularniejszych przeglądarek internetowych. Jednak aby zgoda wyrażona niejako domyślenie, za pomocą ustawień przeglądarki, mogłaby być w ogóle uznana za wiążącą, użytkownik powinien zostać uprzednio poinformowany w sposób jednoznaczny, łatwy i zrozumiały o celu przechowywania i uzyskiwania dostępu do tej informacji oraz możliwości określenia przez niego warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do tej informacji za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w wykorzystywanym przez niego telekomunikacyjnym urządzeniu końcowym lub konfiguracji usługi. Jednym słowem użytkownik musi wiedzieć, iż dana strona wykorzystuje pliki cookies, a także że może z tego zrezygnować. 

Na tle powyższej regulacji powstały pewne wątpliwości praktyczne dotyczące sposobu przekazywania tych informacji użytkownikowi, jednak najbardziej powszechnym i zarazem polecanym, ze względu na brzmienie przepisów, jest umieszczenie na stronie internetowej tzw. banera z informacją o wykorzystywaniu przez nią plików cookies oraz o możliwości wyłączenia tej opcji w przeglądarce internetowej. 

Istotną kwestią dla właścicieli stron internetowych są konsekwencje braku takiej informacji o wykorzystywaniu plików cookies, do których należy kara finansowa wynosząca do 3% rocznych przychodów nakładana przez Prezesa UKE (art. 209 ust. 1 pkt 25 oraz art. 210 Prawa telekomunikacyjnego). 

Artur Stosio 
prawnik
Aleksandra Dalecka
prawnik
kontakt: blog@zdanowiczlegal.pl 

piątek, 14 września 2012

Czy można ujawnić treść korespondencji e-mail?

Zgodnie z art. 23 Kodeksu cywilnego dobrem osobistym podlegającym ochronie jest tajemnica korespondencji. Zaś z art. 82 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wynika, iż jeżeli osoba, do której korespondencja jest skierowana, nie wyraziła innej woli, rozpowszechnianie korespondencji, w okresie dwudziestu lat od jej śmierci, wymaga zezwolenia małżonka, a w jego braku kolejno zstępnych, rodziców lub rodzeństwa. Jednocześnie art. 267 Kodeksu karnego wprowadza karalność uzyskiwania informacji nieprzeznaczonej dla danej osoby przykładowo przez otwarcie pisma, ale także w przypadku korespondencji elektronicznej. Pewne normy o ochronie tajemnicy korespondencji znajdziemy również w Konstytucji, a także w regulacjach dotyczących Poczty czy Policji. Jak widać, ochrona tajemnicy korespondencji jest uregulowana w różnych aktach prawnych. Spróbujemy z przytoczonych przepisów wysnuć wnioski, będące odpowiedzią na zadane powyżej pytanie. 

Wydaje się, że gdyby tylko patrzeć na art. 23 Kodeksu cywilnego, zarówno nadawca e-maila jak i odbiorca e-maila posiadałby dobro osobiste w postaci tajemnicy korespondencji. Jednak już z art. 82 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wynika, że zgodę na publikację korespondencji wyraża jedynie osoba, do której jest ona kierowana, ew. po jej śmierci grono jej osób najbliższych. Nie została przewidziana analogiczna regulacja dla nadawcy korespondencji. Stąd przyjmuje się, iż zgoda nadawcy e-maila na jego rozpowszechnianie nie jest potrzebna. W mojej ocenie jednak w pewnych wyjątkowych sytuacjach taka zgoda winna być udzielona i przez nadawcę. Chodzi o korespondencję, która może naruszyć jego dobre imię, prawo do poszanowania prywatności lub stanowić ingerencję w jego życie intymne. Wówczas nadawca winien również taką zgodę udzielić, choć dobrem chronionym nie jest już wówczas tajemnica korespondencji, a np. właśnie poszanowanie intymności danej osoby. 

Naruszenie tajemnicy korespondencji przez którąś ze stron tej korespondencji może zatem stanowić naruszenie dóbr osobistych, co rodzi możliwość dochodzenia roszczeń na gruncie prawa cywilnego. Natomiast osoby te nie będą oczywiście ponosić odpowiedzialności karnej z art. 267 Kodeksu karnego, gdyż ich działania nie wyczerpują przesłanek odpowiedzialności tam przewidzianej. 

Aleksandra Dalecka 
adwokat 

środa, 25 lipca 2012

Reklamacja niesprawnego zakupu przez Internet

Obecnie coraz więcej transakcji dokonywanych jest za pośrednictwem Internetu, dlatego też warto wiedzieć, jakie prawa przysługują konsumentowi w przypadku otrzymania wadliwego towaru. 

Umowa sprzedaży zawarta przez Internet między konsumentem, a więc osobą fizyczną, która nabywa rzecz w celu niezwiązanym z jej działalnością zawodową lub gospodarczą oraz przedsiębiorcą, czyli podmiotem działającym jako profesjonalista, zaliczana jest do umów zawieranych na odległość, co rodzi po stronie konsumenta określone uprawnienia, a po stronie przedsiębiorcy szczególne obowiązki. 

Zgodnie z art. 4 ustawy z 27 lipca 2002 roku o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. 2002, Nr 141, poz. 1176) to sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar w chwili jego wydania jest niezgodny z umową. Co więcej, gdy niezgodność została stwierdzona przed upływem sześciu miesięcy od wydania towaru, domniemywa się, iż istniała ona w chwili wydania. Konsument nie musi przy tym udowadniać, że nie przyczynił się do uszkodzenia bądź zepsucia urządzenia. Obowiązek taki będzie na nim ciążył dopiero po upływie sześciomiesięcznego terminu z uwagi na wspomniane wyżej domniemanie. Wówczas będzie trzeba również dowieść, że szkoda nie powstała w wyniku zwykłego używania urządzenia. 

W sytuacji, gdy otrzymane urządzenie jest niezgodne z umową, a więc jest uszkodzone lub nie działa, kupujący może domagać się od sprzedawcy doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową, co może nastąpić przez nieodpłatną naprawę lub wymianę produktu na nowy, chyba że naprawa lub wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przez nieodpłatność rozumie się także leżący po stronie sprzedawcy obowiązek zwrotu kosztów, jakie poniósł kupujący, na przykład za demontaż, czy dostarczenie towaru sprzedawcy. W przypadku, gdy sprzedawca nie ustosunkował się do żądania naprawy lub wymiany w ciągu 14 dni, należy potraktować je jako uznane za uzasadnione, o czym stanowi art. 8 ust. 3 wspomnianej wyżej ustawy. 

Kupujący może domagać się również adekwatnego do uszkodzenia obniżenia ceny lub też odstąpić od umowy, w przypadku, gdy wymiana lub naprawa byłyby niemożliwe, wymagałyby nadmiernych kosztów, czy też narażałyby kupującego na znaczne niedogodności. Ustawodawca zastrzegł jednak, że odstąpienie od umowy nie jest możliwe, gdy niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest nieistotna. 

Należy zwrócić uwagę na termin, w jakim kupujący musi zawiadomić sprzedawcę o niezgodności towaru z umową. Ma on na to dwa miesiące od momentu stwierdzenia niezgodności. Sąd Najwyższy w tezie wyroku z 17 listopada 2010 roku wskazał, iż obowiązek ten nie musi być zrealizowany w żadnej sformalizowanej postaci, jednakże każdorazowo musi pochodzić od kupującego (I CSK 75/10, Lex nr 818553). 

Na uwagę zasługuje również fakt, że gdy w chwili zawarcia umowy wiedzieliśmy o tym, iż urządzenie jest niesprawne czy uszkodzone lub też oceniając rozsądnie powinniśmy byli wiedzieć, sprzedawca nie będzie odpowiadał za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową. 

Przedsiębiorca, z którym zawarliśmy umowę sprzedaży, powinien nas poinformować, najpóźniej w chwili złożenia mu propozycji zawarcia umowy, między innymi o miejscu i sposobie składania reklamacji, co następuje za pomocą regulaminu, którego akceptacja jest niezbędnym warunkiem dokonania zakupu. Terminy w nim ustalone nie mogą być jednak mniej korzystne dla konsumenta niż te określone ustawowo. 

Emilia Bartosiak 
prawnik 
kontakt: blog@zdanowiczlegal.pl